Krzysztof A. Zajas „Oszpicyn”

Tytuł to podstawa, a ten jest mocny. Starałem się przeczytać tę książkę przed pobytem w Auschwitz. Przeczytałem. Dość długo nie wiedziałem, co o niej sądzić. Aż się ułożyło. Że to nie jest książka o obozie, ale o mieście. A tak naprawdę to o Polsce.

Oświęcim, miasto jakby z wpisanym weń niezatartym wyrokiem historii. Gdzie się nie ruszyć, zawsze jest się spętanym przez przeszłość. Bo najpierw jest obóz, a dopiero potem miasto. Krzysztof A. Zajas przywraca naturalny porządek rzeczy: najpierw jest Oświęcim, dopiero później jest Auschwitz. Ale pomiędzy nimi był jeszcze Oszpicyn – tak Żydzi nazywali swój rodzinny Oświęcim. Krzysztof Zajas proponuje własną odpowiedź, nieczęsto u nas spotykaną, by o Oświęcimiu opowiedzieć literaturą grozy. „Oszpicyn” byłby „tylko” dobrym czytadłem – miejscami świetnym (zwłaszcza część trzecia powieści) – gdyby nie drugie dno tej książki. Wcale nie takie oczywiste i dosyć skrzętnie ukryte za wartką akcją. I to właśnie ono jest najbardziej frapujące. Za zasłoną czarnego kryminału, erotyki, ciętego dowcipu, błyskotliwych dialogów, kolejnych scen grozy, Zajas umieścił niezwykle bogatą, misterną sieć nawiązań do literatury i historii, a w niej najważniejsze jest przesłanie, że historię Zagłady musi już opowiedzieć Polska. Zajas jest niesamowicie oryginalny (i konsekwentny, co widać w przywołanych cytatach poetów, którymi rozpoczyna każdą część powieści – Herbert, Baczyński, Miłosz) w swojej myśli, że nikt nie jest w stanie tak zrozumieć historii i kultury żydowskiej, jak właśnie kultura polska pełna duchów i metafizycznego romantyzmu. Kadysz miesza się z litanią, żydowska klątwa mieszka pospołu ze złym urokiem, jednako dusze nie zaznają spokoju po śmierci, gdy nie domkną pozostawionych za życia spraw. A złożona przez żywego obietnica, obowiązuje również po śmierci. To właśnie na kartach „Oszpicynu”, polskie chochoły i żydowskie golemy przechadzają się pomiędzy esejem historycznym Jana T. Grossa, a reportażem Hanny Krall, wytaczając trzecią, własną drogę pamięci.

Więcej na stronie Laboratorium Więzi jako „Chochoł i golem” http://laboratorium.wiez.pl/2017/05/25/chochol-i-golem/

Reklamy