Kortau nie chce umilknąć

Opadł już literacko-dyskusyjny kurz po spotkaniu Pawłem Jaszczukiem, Włodzimierzem Kowalewskim, Kacprem Kozłowskim pt. „Od Kortau do Kortowa w literackiej narracji”. Otrzepując się z kurzu, porządki czyniąc w garderobie i umyśle, zapisuję protokół rozbieżności wszelakich:

1.Temat szpitala psychiatrycznego, nazistowskich mordów eugenicznych (eutanazji), masakry dokonanej przez  Armię Czerwoną wciąż nie jest wyczerpany literacko. Widzę tkwiący w tym temacie pomysł na jedną, dwie powieści (nie wspominając o innych sztukach, innych językach, jak teatr, film).

2.Kortau nie jest tematem sztucznie wywołanym. Od lat widzę rosnące zainteresowanie tym tematem. A widzę to jako belfer: młodzi strzygą uszami i dopytują. Może ten temat przynależy właśnie do młodego pokolenia, skoro „starszym” przez tyle lat jakoś było z nim nie po drodze.

3.Kortau jako miejsce pamięci. Wyjątkowość tej historii sprawia, że na terenie obecnego Kortowa mamy trzy przestrzenie: miejsce pamięci pomordowanych, cmentarz i tętniące życiem miasteczko akademickie. Rozdzielić tych przestrzeni – w tym miejscu – już nie sposób. Powstaje pytanie, czy jakoś to uwypuklić, zaznaczyć. Oczywiście, że tak!  Pomysłów jest aż nadto, dlatego zwrócę uwagę tylko na dwa:

-ścieżka edukacyjna jest pomysłem najprostszym i najmniej inwazyjnym w potrójną przestrzeń

-Kortau nie jest jedynym miejsce, gdzie dokonywano mordów eugenicznych na bezbronnych ludziach. Wydaje mi się, że w Polsce nie ma ani jednego pomnika poświęconego zamordowanym pacjentom, którzy byli chorzy psychicznie (bądź  wszelkiej maści ” inni”). Inna kwestia, czy pomnik w formie fizycznej powinien stanąć. Raczej nie. Działania edukacyjne i kulturalne powinny być swoistym „pomnikiem”(ale to temat do innej dyskusji)

4.Temu miejscu i tym ludziom, a to znaczy, że także nam, którzy tu mieszkamy, należy się uczciwa historia. W interesie Uniwersytetu jest, aby taka książka, oparta na źródłach, zwyczajnie powstała.  Dalsze zwlekanie rodzi różne, niemiłe pytania.

5.Niezrozumiałe jest, dlaczego Uniwersytet przez tyle lat niczego nie zrobił w tej sprawie. Ani sympozjum naukowego, ani wystawy w licznych swych korytarzach, ani zachęty do rozmowy na ten temat.

6.Zastanawiam się, ile jest nauczycieli, którzy opowiadają o Kortau na swoich lekcjach?

Przypadek Kortau jest przypadkiem „bezpiecznym”. Zajmując się nim jesteśmy poza obciążającą nas bezpośrednio winą i karą. Najczęściej jesteśmy „nietutejsi”, a tę historię dostaliśmy niejako w spadku. Niewygodnym, ale jednak darowanym.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s