Auschwitz. Później

Z pierwszego pobytu w muzeum w Auschwitz niewiele pamiętam. Byłem dzieckiem, był PRL, a przewodnik żonglował liczbami po mistrzowsku. Druga wizyta w Auschwitz to oglądanie rzeczywistości oczyma mężczyzny. Po tamtym dziecku nie ma już śladu. Ale jest Auschwitz.

Zwiedzającego Auschwitz uderzają dwie rzeczywistości. Pierwsza jest oczywista: namacalność historii, doświadczanie jej niemal wszystkimi zmysłami. Żwir z alejek pomiędzy barakami chrzęści pod stopami, wnętrze budynków wita chłodem, zaś w drewnianych barakach wyczuwalny jest zapach drewna. Tak, jest przyjemny, ale czy w tym miejscu zapach drewna może być… przyjemny? Śpiew ptaków przysiadających na drucie kolczastym jest doświadczeniem szokującym – zachwycać się, czy udawać, że tego nie ma? Zwiedzanie Auschwitz angażuje zmysły, natężenie bodźców jest doprawdy wysokie. Nie wszyscy sobie z tym radzą. Rzeczywistość druga to zderzenie ze zwiedzającymi. Reakcje przyjeżdżających są przeróżne. Powolne kroki,  głębokie – niemal medytacyjne –  skupienie, zwiedzanie w milczeniu. Cisza i szacunek. Poszukiwanie niemożliwych odpowiedzi na przerażająco proste pytania. Auschwitz: miejsce pamięci, cmentarz, muzeum. I jest też postawa zupełnie inna, szokująca nie mniej niż obiekty wystawowe. Roześmiani, gadatliwi, krzykliwi. Ubrani w plażowe klapki lub buty na niebotycznie wysokim obcasie. Krótkie spodenki, jeszcze krótsze sukienki. Tamten poluje na pokemona, a ten popija z piersiówki za barakiem. Wszechobecność telefonów komórkowych: ktoś głośno rozmawia, ktoś gorączkowo odpisuje na smsa. Króluje „selfi z rąsi”. Fotka na tle bramy z napisem Arbeit macht frei, fotka w baraku, fotka przed szubienicą. Spoglądam na twarze pozujących. Uśmiechają się. Całują. Obejmują. Niesmaczne pozdrowienia żywych z piekła na ziemi.

Pytam, zadaję mnóstwo pytań pracownikom muzeum, przewodnikom. Dlaczego pozwalacie na gorszące zachowanie zwiedzających, dlaczego ich nie upominacie? Z wymijających odpowiedzi układa mi się fundamentalne przesłanie: obsługa muzeum reaguje tylko na zachowanie mogące zniszczyć zbiory muzeum. Wsłuchuję się w rezonującą we mnie odpowiedź. Tak, mają rację. Nie można nakazać człowiekowi, by zachował się odpowiednio w miejscu Zagłady. Nie różnimy się tak bardzo od żyjących wtedy, w czasie drugiej wojny światowej.

27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona dociera do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Zastają szokującą prawdę oraz około 7,5 tysiąca więźniów. Niemal pięciuset umiera w pierwszych dniach wolności. Na terenie obozu znajduje się jeszcze około sześciuset ciał więźniów zastrzelonych tuż przed wyzwoleniem. Żołnierze rosyjscy znajdują też rzeczy, z którymi nikt nie wie co zrobić – 7 ton ludzkich włosów, magazyny pełne walizek, butów, okularów…

To fragment tekstu „Selfi z rąsi” króluje w Auschwitz” dostępnego na stronach Laboratorium Więzi http://laboratorium.wiez.pl/2017/06/14/selfi-z-rasi-kroluje-w-auschwitz/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s